blog iPresso Marketing Automation

Branża travel and hospitality w obliczu koronawirusa

Branżą która szczególnie mocno odczuła efekty pandemii i postępującego, globalnego kryzysu gospodarczego, jest szeroko pojęta turystyka. Biura podróży, hotele, sektor MICE – to one tracą ogromne ilości pieniędzy, a także pracowników. Mamy obecnie do czynienia z kryzysem, który wręcz redefiniuje podejście całych branż. Do projektowania rezerw finansowych, to prowadzenia biznesu, do komunikacji z klientem. Przetrwają tylko ci, którzy będą w stanie planować swoją działalność po kryzysie, a nie w jego trakcie.

Travel and hospitality, a więc nie tylko biura podróży, ale także operatorzy bazy hotelowej, nie mają lekko. O ile właściciele sklepów internetowych, czy nawet właściciele klasycznych sklepów stacjonarnych mogą się bronić i doskonale prosperować, o tyle tutaj sytuacja wydaje się wręcz tragiczna. Całkowite, w dodatku globalne załamanie. Niewielkie, często śladowe ilości rezerwacji, masowo odwoływane rezerwacje, brak wykupowania wycieczek. To może skończyć się tylko wnioskiem o upadłość, prawda? No cóż, niekoniecznie.

Wyzwania travel, hospitality and MICE

Koronawirus doprowadza do bankructwa nie tylko biura podróży i hotele, ale także branżę MICE. Meeting, incentive, conference, exhibition – spotkania, podróże motywacyjne, konferencje, wystawy. Biznes nie organizuje dzisiaj podróży służbowych, bo nie może. Cierpią więc także centra kongresowe, hale wystawowe, a także okoliczne biznesy które większość obrotu generują pod wpływem napływających klientów.

Wyzwaniem w przypadku tych wszystkich biznesów nie jest przestawienie działalności na czas kryzysu. Tutaj trzeba przygotować się na to, co stanie się potem. W tej chwili Global Business Travel Association szacuje globalne straty na poziomie 820 miliardów dolarów. To 54% wszystkich prognozowanych wydatków na podróże służbowe w 2020 roku. W Chinach jest jeszcze gorzej, aż 95% firm odwołało lub zawiesiło wyjazdy pracowników. W Europie wskaźnik jest bliższy globalnej średniej i wynosi 51%. O ile sytuacja w Chinach powoli wraca do normy i nawet totalnie zablokowane Wuhan wróciło do życia, o tyle reszta świata, mniej „odgórnie zdyscyplinowana” będzie musiała poczekać minimum kilka kolejnych tygodni, jeśli nie miesięcy. O pełnym odblokowaniu miast i krajów będzie można mówić pewnie dopiero za kwartał.

Jest jeszcze gorzej jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że liczba rezerwacji (zarówno wycieczek indywidualnych jak i obiektów pod wydarzenia biznesowe) tradycyjnie zmniejsza się w okresie wakacyjnym. Odbicie następuje dopiero na jesieni i zaczyna we wrześniu. Nawet jeśli pandemia skończy się w miarę szybko, to i tak nie będzie można mówić o natychmiastowej poprawie w branży. Nastroje społeczne muszą się unormować. Istnieją też obawy dotyczące jesiennego powrotu choroby, a co za tym idzie, dalszej, być może już nie globalnej, blokady gospodarczej. Jak podaje cytowana już wcześniej Global Business Travel Association, akcje 116 najwiekszych linii lotniczych świata straciły na wartości aż 157 mld dolarów. To spadek o 41%.

Organizacje takie jak Global Business Travel Association czy World Travel & Tourism Council prześcigają się w ostrzeżeniach. Nikt natomiast nie oferuje rozwiązań, a to właśnie one są tutaj na wagę złota. Najważniejsze jest przypomnienie konsumentom o swoim istnieniu. Jeśli ktoś odwołał rezerwację to najprawdopodobniej nie dlatego, że obawia się jakości danego ośrodka lub obiektu konferencyjnego. Zrobił to dlatego, że obecnie tak jest po prostu najrozsądniej.

No cóż, też nie do końca. Akcje w mediach społecznościowych pokazują, że branże travel oraz MICE mają pewien pomysł na uratowanie swoich przychodów. Owszem, w tej chwili walczą nie o zysk, ale o przetrwanie, ale to też może się niedługo zmienić. Popularne hashtagi #SaveTourism czy #ZmienTerminNieOdwoluj apelują o rozsądek także po stronie pasażerów. Często zapłacili już przecież zaliczki, więc szkoda byłoby je tracić. Jeszcze gorzej byłoby stracić urlop, więc biura podróży apelują o zmianę terminów, a nie odwoływanie całych urlopów.

Podobnie wygląda sytuacja w sektorze B2B. Tutaj większość, jeśli nie wszystkie tegoroczne eventy odbędą się raczej w modelu cyfrowym. Konferencje produktowe i wydarzenia medialne przenoszą się do sieci, ale to nie powód, żeby odwoływać raz zarezerwowaną przestrzeń targową. Rezerwację można przecież przenieść, a same targi opóźnić o kilka miesięcy, nawet o pół roku. Tym samym pieniądze zainwestowane w promocję wydarzenia, nie zostaną zmarnowane.

Marketing pomaga branży turystycznej

Jak uratować całe branże? O ile hotele, jeśli posiadają kuchnię, mogą sobie względnie radzić, o tyle przed całą resztą sektora duże wyzwania. Gotowanie posiłków na wynos i dostawa reperuje budżety placówek hotelowych, ale nie każdemu muszą przecież odpowiadać kuchnia i ceny. Zwłaszcza teraz, gdy dostawa także kosztuje. Co więc zrobić?

Zainwestować w marketing. Kampanie podtrzymujące zainteresowanie placówką i pomagające w informowaniu o możliwościach jakie oferuje, zdecydowanie przedłuża kontakt z klientem.

Placówkę warto też przygotować na przyszłość. Cyfryzacja i automatyzacja znacznie przyspieszą w trakcie obecnego kryzysu i nie ma w tym nic dziwnego. Firmy dostrzegają szansę jaką niosą ze sobą obecne wyzwania. Czas który wiele firm przeczekuje i „przepala” oszczędności, można przeznaczyć na wprowadzenie do firmy nowych, innowacyjnych mechanizmów. Zautomatyzowane kampanie marketingowe, tworzone w oparciu o precyzyjną identyfikację użytkownika i jego potrzeb, oferujące skrojone pod niego komunikaty, są w stanie uratować biznes. Trzeba tylko odpowiednio zaplanować całość przekazu:

  • Dostosować komunikację do rodzaju prowadzonej działalności
  • Opracować plan na miesiące, nie tygodnie
  • Zabezpieczyć budżet

Pamiętaj, że w marketingu nie do końca chodzi o pieniądze. Liczy się przede wszystkim wiedza o kliencie i pomysł na skuteczną komunikację. Skuteczna komunikacja nie musi być droga! Zapewne masz już bazę emailową swoich klientów. Stworzenie newslettera w którym zawrzesz podstawowe informacje na temat możliwości przysługującym Twoim klientom, włączając w to przełożenie urlopu, nie musi być drogie. Może natomiast uratować biznes.

Jarosław Ściślak

Dodaj komentarz